* Strona główna
* Forum na Byku

* Statut NKSA
* Lista członków NKSA
* Zarząd NKSA (+ kontakt)

* Kalendarium


Aktywne projekty:
* OSSA 2016
* Wieczory z Gwiazdami
* Astrominaria
* Messier
* Grubb
* AstroŻuk


My i Obserwatorium:
* WKWP 2015
* I Warsztaty Astrofoto
* Astrotrip 2013
* Konferencja "WKW"
* Wyjazd na Kudłacze
* KSAKN KWW
* Mały Radioteleskop
* Kometa 103P/Hartley 2
* Festiwal Nauki 2010
* Wyjazd do Niepołomic 2010
* Wyjazd do Torunia 2006


Galerie zdjęć:
* Zaćmienie Słońca
* Projekt Messier
* Słońce z Grubba
* Księżyc
* Zaćmienie Księżyca

* Więcej zdjęć


Filmiki:
* Kometa 103P/Hartley
* Praktyki w Poznaniu
* Taniec RT-15
* Parkowanie RT-9
* Astrotrip 2013 - zwiastun
* Warsztaty astrofoto
* Obserwacje Grubbem

- - - - -

* Lista pomocników na WzG
* Archiwum newsów


Wyjazd na Kudłacze 17-18.03.2012 r.

Autor: Dajana Olech, 28 kwietnia 2012 r.

Miejsce zbiórki: Obserwatorium Astronomiczne UJ, ul. Orla 171

Czas zbiórki: 14:00

Planowany czas odjazdu: 14:30

Czas odjazdu: 16:00


   Po spakowaniu wszystkich narzędzi obserwacyjnych oraz swoich bagaży do jednego pojazdu czterokołowego, a drugiego trzykołowego (jeden z kierowców zahaczył o krawężnik w OA, czym pozbawił swój wehikuł koła), którymi dysponowały Paulina Sowicka i Justyna Put, z małym opóźnieniem, część uczestników wyruszyła w stronę Zakopianki. Na w/w dołączyłam i ja i ruszyliśmy dalej wstępując do Mc'a - jak na wycieczce szkolnej! Po drodze dosiadł się jeszcze Radek Ziomber i już prawie byliśmy w komplecie. Dojeżdżając na miejsce, wspinając się serpentynami, podziwialiśmy niesamowity zachód Słońca. Od samego początku pogoda była znakomita! Kiedy dotarliśmy na parking nieopodal schroniska, w którym mieliśmy się zatrzymać, załapaliśmy się na ostatnie promienie naszej Gwiazdy macierzystej. SKurowski i Bartek Śmierciak poszli zorientować się, gdzie dokładnie jest to schronisko, czy można tam zaparkować, itd. Po jakieś godzinie, kiedy dalej nie wracali, postanowiliśmy pójść za nimi. Już przy całkowitej ciemności ruszyliśmy w jeszcze ciemniejszy las. Co raz słyszeliśmy jakieś dziwne dźwięki, coś ruszało się w krzakach, a las jakby zamknął się za nami odcinając nam drogę powrotną. W pewnym momencie zorientowaliśy się, że brakuje Pauliny! Co się z nią stało? Jeszcze przed chwilą szła za nami! Nagle nadeszło przeraźliwe, dziwnie ogarniające całe ciało zimno, które obezwiładniało i ograniczało. Nie widząc już nawet własnych rąk, brnęliśmy przed siebie, szukając po omacku dłoni współtowarzyszy i próbując nawoływać zaginioną, ale słowa jakby grzązły nam w gardłach, coś dusiło... Żartowałam. Jedyną trudność w dotarciu na górę sprawiało nam błoto.


   Pod schroniskiem okazało się, że prezesi o nas zapomnieli i w najlepsze sobie dyskutują ze spotkanymi tam osobami z Klubu Turystyczno-Radiowo-Astronomicznego "Ryjek", którzy opiekowali się tamtejszą stacją obserwacyjną. Obejrzeliśmy teleskop i chłopaki, z pomocą poznanych krótkofalarzy i ich terenówki wyruszyli spowrotem do samochodów po pozostały sprzęt i śpiwory. Kiedy już się zakwaterowaliśmy, zaczęliśmy rozstawiać wszystko, czego potrzebowaliśmy do obserwacji. Niebo było cudowne! Nieporównywalne z tym w Krakowie mimo, że byliśmy tylko 40 km stamtąd (co zresztą można było poznać po łunie po północnej stronie nieba). Realizując nasz "projekt Messier", sfotografowaliśmy dużą część "eMek". Planety również dopisywały: Jowisz i goniąca go Wenus szybko zaszły, ale za to Mars i Saturn dumnie wypinały piersi (znaczy kanion Valles Marineris i pierścienie z przerwą Cassiniego) na nieboskłonie. Na parę godzin przed świtem, nieśmiało wynurzać zaczęła się Droga Mleczna. Pojawiły się też bolidy i meteory, a w jednym przypadku nawet meteoryt! I to kolorowy! Dodatkowo, warte odnotowania są także odgłosy, które było słychać podczas przykładania oka do okularu któregokolwiek z teleskopów. Można powiedzieć, że były one wręcz niecenzuralne. Nieprzypadkowo znaleźliśmy się na tych studiach... Kiedy już nikt nie miał siły nawet robić głupich min do zdjęć, które i nam robił Radek, zaczęliśmy kolejno ewakuować się do łóżek. O tym, że ktoś idzie, informował już "śpiących" niesamowity kogut-czujnik-ruchu.


   Większość usnęła dopiero o świcie. Rano część z nas musiała wracać do Krakowa, a pozostałym udało się jeszcze uchwycić Słoneczko przez folię mylarową. Po zapakowaniu swoich rzeczy i ostatnim tęsknym spojrzeniu w stronę oszałamiających widoków i Małej Bani i oni wyruszyli w drogę powrotną, na końcu której majaczyło nasze Obserwatorium spowite gęstą mgłą, która sprawiała wrażenie tajemniczej, złowieszczej... Zaraz... Mgła? Tak wysoko..?!


Ciąg dalszy nastąpi.






Szybkie linki:


Rezerwacja czasu:


Zaprzyjaźnione koła:








Wszelkie materiały zamieszczanie na stronie należą do NKSA, chyba że napisane jest inaczej. Opieka nad www: Bartłomiej Dębski 2012.